Wójt Korczyński utrudnia dostęp do dokumentów

Zamek-Krupe_-_zamek_3

Zamek w Krupem. Niedługo pejzaż tej miejscowości położonej w gminie Krasnystaw wzbogaci się o kilka turbin wiatrowych. Źródło zdjęcia: https://pl.wikipedia.org

Coś złego dzieje się w gminie Krasnystaw. Wójt Janusz Korczyński i jego urzędnicy utrudniają dostęp do dokumentów, które powinny być jawne. Nie wiem jaka jest tego przyczyna. Chcą coś ukryć? Nie znają przepisów prawa? Czy może są po prostu leniwi? Co by to nie było, trzeba bić na alarm!

Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, gdy odebrałem telefon od jednej z mieszanek gminy Krasnystaw. Poprosiła mnie o pomoc. W pobliżu jej domu planowana jest budowa farmy wiatrowej. Z rozmowy wynikało, że jednym z problemów jest dostęp do dokumentów. Władze zwodzą mieszkańców. Nie chcą udostępniać projektów i map. Mieszkańcy nie mogą zweryfikować, jak daleko od ich domów będą stały siłownie. Waży się ich los na najbliższe 30 lat, a oni czują się bezradni. W dodatku kończy im się czas. Za kilka tygodni wójt Korczyński wyda decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, która otworzy drogę do realizacji inwestycji.

Obiecałem, że pomogę. 19 października 2015 r. wystąpiłem o najważniejsze dokumenty. Każdy może zażądać ich udostepnienia, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej. Urzędnicy muszą je wydać w terminie 14 dni, w postaci którą wskazał zainteresowany. Ja poprosiłem o przesłanie pocztą elektroniczną skanów dokumentów zmieniających zagospodarowanie przestrzenne gminy, analizę środowiskową i ekonomiczną skutków budowy „wiatraków” i dokumenty księgowe dotyczące wpłat firmy wiatrowej na rzecz gminy.

Odczekałem cierpliwie kilka dni… i się zaczęło. Od tygodnia mam wrażenie jakbym uprawiał zapasy z krasnostawskim Urzędem Gminy. Zaczęła się spychologia. Pierwszą wymówką było to, że się nie da, bo dokumenty są tylko wersji papierowej i najlepiej, żebym się zgłosił do pok. 207 w godzinach urzędowania. Nie dałem się zbyć i ponowiłem żądanie. Urzędnicy zmienili strategię. Postanowili mnie zniechęcić, żądając opłaty w wysokości 46,30 zł za wykonanie kserokopii dokumentów. Zdziwiło mnie to bardzo, bo nie zamawiałem kopi, a skany dokumentów. Poza tym zasadą jest, że informacje publiczne udostępnia się bezpłatnie. Nie miałem zamiaru płacić. Ponowiłem żądanie i odmówiłem zapłaty. Dziś dostałem większość dokumentów. Jednak udało się zrobić skany dokumentów i wysłać je pocztą elektroniczną.

Zwróćcie uwagę, jaką batalię musiałem przejść, żeby je otrzymać. Widziałem co mam robić, bo mam duże doświadczenie w pozyskiwaniu informacji publicznej. Miałem szkolenia na ten temat. O dokumenty walczyłem już w innych sprawach przed sądem administracyjnym i przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Wiedziałem, o co mogę prosić i znałem obowiązki urzędników. A gdyby o te same dokumenty wystąpiła starsza pani, bez takiego doświadczenia i wiedzy jak moja? Nie miałaby żadnych szans w takim starciu. Nie dowiedziałby się, jak blisko jej domu stanie „wiatrak”, czy spalarnia śmieci zagraża zdrowiu jej bliskich. Sytuacja, w której władza wykorzystuje swoją pozycję, traktuje z góry mieszkańców i ich lekceważy musi budzić niepokój. Dlatego uważam, że coś złego dzieje się w gminie Krasnystaw.

SM

Please follow and like us:
0