Zlikwidujmy sołectwa

Były Minister Spraw Wewnętrznych Sienkiewicz twierdził, że państwo polskie istnieje tylko w teorii. Cokolwiek miał na myśli, jego teza trafnie opisuje funkcjonowanie sołectw w naszym powiecie. Po 25 latach od reformy samorządowej faktycznie istnieją one wyłącznie w teorii. Nikt nie wie, czemu właściwie służy istnienie sołectw. W lipcu przyszłego roku Fundacja Przysiółek planuje wstąpienie na drogę sądową w celu ich likwidacji. W jakim celu? Czym zawinili sołtysi? Dlaczego dopiero w przyszłym roku?

Na początek trochę informacji o stanie obecnym. Po wyborach samorządowych w 2015 r. odbyły się wybory sołtysów. W 54 sołectwach frekwencja nie przekroczyła 20 procent, zaś średnia frekwencja w całym powiecie wyniosła 19 procent (szczegółowe dane publikujemy na naszej stronie internetowej www.znad-marychy.pl). Mieszkańcy sołectw nie byli zainteresowani udziałem w tych wyborach. Nic w tym dziwnego. Skoro od sołtysa nic nie zależy, to co za różnica, kto nim zostanie.

Czym zatem zajmuje się sołtys? Najlepiej wyjaśnią to dokumenty. Poprosiliśmy w urzędach gmin w naszym powiecie o udostępnienie kopii wszystkich protokołów z zebrań wiejskich, które odbyły się w 2014 r. Okazało się, że nie było żadnych zebrań zwoływanych przez sołtysów. Trudno się dziwić, bo w obecnej sytuacji sołtysi nie mają praktycznie żadnych kompetencji, wyznaczonych zadań ani też środków na ich realizację. Czyli nie mają czym się zajmować. Po co więc zwoływać zebrania wiejskie, skoro nie ma kompletnie nic do ustalania ani żadnych decyzji do podjęcia?

Zgodnie ze statutami sołectw w naszym powiecie, sołtys jest zobowiązany raz w roku przygotować sprawozdanie ze swojej działalności i przedstawić je społeczności na zebraniu wiejskim. Czy ktoś przypomina sobie takie wydarzenie? Poprosiliśmy we wszystkich urzędach gmin o udostępnienie sprawozdań sołtysów za 2014 r. Nie było ani jednego. Fakt, że sołtysi nie znają statutów swoich sołectw i nie wykonują wynikających z nich obowiązków, oczywiście ich obciąża. Staniemy jednak w ich obronie. Większość sołtysów mogłaby w takim sprawozdaniu napisać wyłącznie: „Wziąłem udział w tylu a tylu sesjach Rady Gminy i zbierałem podatki”. A takie sprawozdanie to tylko niepotrzebne zawracanie głowy i strata czasu.

W istocie sami sołtysi są najmniej winni obecnego stanu rzeczy. Problemem jest brak zrozumienia przez wójtów i radnych gmin tego, czym jest sołectwo i po co się je tworzy. Sołectwa istniały przed reformą samorządową, więc nadal istnieją – stworzone z automatu. Jest wieś, to jest i sołectwo. Nikt nie zastanawia się, czy to w ogóle ma sens.

Nielegalni

Sołectwa w naszym powiecie działają nielegalnie, dlatego zapowiadamy, że będziemy je likwidować.
Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym sołectwo jest jednostką pomocniczą gminy. Ustawa nie nakłada na władze gminy obowiązku tworzenia sołectw. One wcale nie muszą istnieć. Mogą też istnieć jedynie na wybranej części terytorium gminy ‒ tam, gdzie zachodzi taka potrzeba. Nie ma więc ani przymusu, ani konieczności tworzenia sołectw na całym terytorium gminy. Sołectwo nie musi obejmować całej wsi ‒ może to być dowolna część terytorium gminy.

Gmina może tworzyć jednostki pomocnicze (np. sołectwa) w celu przekazania im realizacji zadań własnych. „Wyszczególnienie spraw, którymi jednostka pomocnicza może lub ma obowiązek się zająć (…) jest de facto koniecznym warunkiem jej istnienia”*.

Natomiast w przypadku sołectw naszego powiatu władze gminy albo nie przekazały sołectwom żadnych zadań własnych do wykonywania, albo zapisały w statutach sołectw zarządzanie przekazanym im mieniem komunalnym. Zapytaliśmy urzędników, jakie konkretnie mienie zostało przez gminy przekazane sołectwom w zarząd. W gminie Puńsk sołectwo Pełele zarządza polem o powierzchni 0,78 ha. Trudno sobie wyobrazić, jakie zadanie gminy realizuje sołectwo na tym polu. To kompletny absurd. W gminie Krasnopol sołectwo Buda Ruska zarządza budynkiem, w którym działa świetlica. To jedyny sensowny przypadek w powiecie. Pozostałe 143 sołectwa niczym nie zarządzają.

Nasze sołectwa nie realizują żadnych zadań własnych gminy, dlatego twierdzimy, że są nielegalne i nie ma powodu, żeby nadal istniały w obecnej sytuacji.

Dwanaście miesięcy

Na wstępie poinformowaliśmy, że zaczniemy proces likwidacji sołectw za rok. To dlatego, że chcemy dać wszystkim – wójtom, radnym, sołtysom, ale też lokalnym społecznościom – czas do zastanowienia się nad tym, po co nam sołectwa oraz do podjęcia działań w celu ich głębokiej reformy.

Utrzymywanie sołectw tylko dlatego, że „zawsze był sołtys we wsi”, nie ma żadnego sensu. Trzeba się zastanowić, jakie zadania można i należy przekazać sołectwom, wraz – co trzeba bardzo wyraźnie podkreślić – ze środkami na ich realizację.

Trzeba się zastanowić, gdzie istnienie sołectw ma sens, a gdzie są one zbędne. „Przy zaspokajaniu przez gminę zbiorowych potrzeb mieszkańców, jeśli jest z kim, należy współpracować, jeśli nie – gmina winna wypełnić zadania sama. Istnienie jednostek pomocniczych jest kwestią żywotności społeczności lokalnych – jak jej nie ma, to nie trzeba tworzyć jej na siłę”**.

Należy się także zastanowić nad zasięgiem terytorialnym sołectw. Wiele obecnych sołectw liczy od kilku do kilkudziesięciu mieszkańców. Po co trwać w takiej fikcji? Tak nieliczne społeczności nie są w stanie skutecznie przejąć realizacji żadnych zadań gminy na swoim terenie.

Tak, to jest ultimatum, a także celowa prowokacja. Albo wspólnie zreformujemy sołectwa, albo nasza fundacja podejmie próbę ich likwidacji. Zapowiadamy to publicznie dlatego, że widzimy głęboki sens istnienia sołectw z prawdziwego zdarzenia. Zależy nam również na tym, żeby w końcu zacząć poważnie na ten temat dyskutować i zmieniać otaczającą nas rzeczywistość na lepsze.

Piotr Kodzis - redaktor naczelny wydawnictwa „Znad Marychy”

Piotr Kodzis – redaktor naczelny wydawnictwa „Znad Marychy”

Autor Piotr Kodzis jest wydawcą i redaktorem naczelnym wydawnictwa „Znad Marychy”

Please follow and like us:
0