Bitwa pod Fajsławicami w dniu 26 września 1939 r. – Część II

 

Bitwa pod Fajsławicami w dniu 26 września 1939 r. – Część I

Inne relacje z bitwy

Skrócony opis powyższego starcia możemy odnaleźć także w relacji mjr Wacława Plewako:

„Wobec wkroczenia wojsk sowieckich zgrupowanie pod dowództwem płk L. Koca (w tej liczbie batalion saperów z Modlina pod dowództwem mjr Wacława Plewako) przekroczyło Bug w rejonie Chełma. Dalszy marsz przebiegał po osi Chełm – Lublin. Na wysokości Wojciechowa zmieniono kierunek marszu na południowy i wieczorem 25 września 1939 r. osiągnięto Fajsławice. Rankiem 26 września 2 pluton 1 kompanii batalionu saperów z Modlina pod dowództwem chor. Sap. Antoniego Ciechanowskiego rozbiła zwiad artylerii niemieckiej, niszcząc samochody, zginął wówczas dowódca zwiadu porucznik książę Ferdynand zur Lippe – Weissenfeld, zdobyto m.in. 2 działka ppanc. Poległo 7 saperów.”

Maciej Bernhardt w 1940 r.

Maciej Bernhardt w 1940 r.

Na inną interesującą relację można natrafić w książce „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego” autorstwa Macieja Bernhardta. Sam książka w głównej mierze dotyczy wspomnień autora z okresu Powstania Warszawskiego, jednak są w niej fragmenty dotyczące jego wrześniowej tułaczki, gdyż wojenna zawierucha zaprowadziła tego wówczas szesnastoletniego harcerza z Warszawy w okolice Fajsławic. Interesujący nas fragment zaczyna się w momencie gdy w drugiej połowie września 1939 r. Maciej Bernhardt wraz z innymi tułającymi się żołnierzami z rozbitych oddziałów, junakami i harcerzami dołącza w Piaskach do Lubelskiego Bataliony Ochotniczego. Oddajmy głos autorowi:

„W kilka godzin później batalion walczył już z Niemcami. Walka była krótka i odnieśliśmy sukces. Zmusiliśmy dużą kolumnę zmotoryzowanej piechoty do odwrotu. Na polu zostawili kilkunastu zabitych, których nie zdołali zebrać oraz rozbite i spalone samochody. Wzięliśmy także kilku jeńców, zdobyliśmy dużo broni i amunicji. Jak wynikało z zeznań jeńców, Niemcy nie wiedzieli dotychczas o istnieniu naszego batalionu i byli przekonani, że w okolicy nie ma już regularnych oddziałów polskich. Nasz niespodziewany atak z flanki, a następnie od czoła, był dla nich całkowitym zaskoczeniem. Batalion był doskonale uzbrojony, także w broń maszynową, granatniki i lekkie działka przeciwlotnicze, które ostrzelały samochody niemieckiej kolumny. Widok niemieckiego oddziału wjeżdżającego w przypadkową (chyba) zasadzkę podziałał na nas jak narkotyk. Żołnierze zachowywali się jak na ćwiczeniach. Była to naprawdę wielka satysfakcja widzieć, jak „niezwyciężona armia” dostaje pokazowe lanie, jak ucieka w popłochu lub podnosi ręce do góry.”

Polska piechota na na linii obronnej

Polska piechota na na linii obronnej

Józef Wójcik obecnie

Józef Wójcik obecnie

Nie ma pewności, czy opisywane przez Macieja Bernhardta walki dotyczą tego samego starcia, gdyż opis różni się od relacji Zbigniewa Dutki. Być może obie relacje nie obejmują całego przebiegu walk, a jedynie fragmenty widziane oczyma zwykłych żołnierzy. Opis Bernhardta może dotyczyć innego etapu walk, które rozegrały się po drugiej stronie cmentarza w kierunku na Piaski i polegały na rozbiciu posiłków zmierzających w kierunku cmentarza. Jest możliwe też, że Lubelskiego Bataliony Ochotniczego u Bernhardta jest tożsamy kompanią Junaków u Dutki. Obecność w walkach młodzieży w mundurach potwierdza Józef Wójcik, wówczas trzynastoletni mieszkaniec Fajsławic. Twierdzi, że oprócz Wojska Polskiego było wielu „młodych chłopaczków w mundurach, jakby harcerze jeszcze” i że próbował z nimi rozmawiać, wypytywać o sytuacje wojenną, jednak nie mógł się nic dowiedzieć, bo większość jego pytań zbywali „tajemnicą wojskową”. Samo starcie obserwował będąc ukrytym gdzieś w okolicy, potem mówił, że „tak kule świstały, że cud, że go nic nie trafiło”.

Opracował: Dominik Błaziak

Bitwa pod Fajsławicami w dniu 26 września 1939 r. – Część I