Kampania wyborcza w toku – “Choćbyś się zes..ł, to i tak będę dalej wójtem”

Kosa

Źródło: http://pl.wikipedia.org/

“Choćbyś się zes..ł, to i tak będę dalej wójtem” – wykrzyczał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Marcinowice do przewodniczącego rady wójt Jerzy Guzik. Pytany o to, czy takie słowa w ustach wójta to nie przesada, mówi, że “trochę folkloru na sesji nie zaszkodzi”. Gazetawroclawska.pl analizuje coraz częstsze podobne zachowania w samorządach.

Wójt Guzik wsławił się wcześniej tym, że w ubiegłym roku próbował przeforsować w radzie pomysł, by jedną z ulic nazwać imieniem i nazwiskiem lokalnego przedsiębiorcy. Tłumaczył, że to inwestor dla gminy cenny, duże podatki płaci, a ulica, która miałaby nosić jego imię, prowadziła do jego kopalni kruszywa.

Inne przykłady? W ubiegłym roku na sesji rady powiatu wałbrzyskiego Longin Rosiak o pracy swoich kolegów w radzie powiedział: “dwadzieścia lat pracuje w samorządzie, ale takiego burdelu to jeszcze nie było”, a o pracy starosty: “pan nie robi nic, tylko chodzi po imprezach”. Skończyło się na oświadczeniu obrażonych, którzy zachowanie radnego nazwali… chamstwem i grubiaństwem.

“Ja nikomu loda nie będę robił, żeby zdobyć dla was dotacje na wóz strażacki” – wyznał natomiast wójt Stoszowic Marek Janikowski na oficjalnym zebraniu OSP. Na sali poza strażakami były też dzieci i młodzież. – Czasem trzeba powiedzieć coś dosłownie, zaszokować, by pokazać absurd danej sytuacji. W tej konkretnej chodziło mi o zasady przyznawania dotacji na zakup sprzętu dla strażaków. Nie widzę w tej wypowiedzi nic wulgarnego, ale oczywiście, jeśli ktoś jest wrażliwy i go uraziłem, to przepraszam – tłumaczył się portalowi gazetawroclawska.pl – wójt Janikowski.

Radny miejski z Ząbkowic Śląskich Marek Ciapka na ogólnodostępnym wydarzeniu na Facebooku najpierw zaprosił na swój prywatny profil, reklamując go ciekawym, a zaraz potem nazwał kobiety sukami lemingów. Profil okazał się pełen wulgaryzmów, a Ciapka tłumaczył swój język: “Pedał to Pedał, Kur… to Kur… Nawet jak się komuś nie podoba. Dlatego jestem taki dosłowny i wale zawsze prosto z mostu (…) chciałem dopisać spier… na szczaw, ale to nie licuje politykowi mojej klasy”. Po interwencji przewodniczącego rady, wpisy zniknęły.

Jak postąpili wobec siebie: zwolennik burmistrza Kłodzka Ryszard Skowroński i przeciwnik władzy, pracownik tamtejszego starostwa Michał Kołt? Panowie podczas oficjalnego spotkania burmistrza Bogusława Szpytmy z mieszkańcami napluli sobie w twarz i to dosłownie, a filmy z tego zdarzenia znalazły się w internecie, nagrane przez zwolenników obu panów.

Podczas poprzedniej kampanii wyborczej kilka dni przed głosowaniem koło domu kandydata na wójta Nowej Rudy wybuchła nawet bomba domowej roboty, wypełniona ludzkimi odchodami.

Więcej…

Źródło: http://niezalezna.pl