“Chodzi o przyzwoitość w życiu publicznym. Na mówienie prawdy nikt nie może się obrażać” Wywiad z wydawcą “Naszego Garbowa”

Robert Fiutek

Fragment wywiadu z Robertem Fiutkiem, wydawcą serwisu internetowego Nasz Grabów. Całą jego treść można znaleźć TUTAJ.

Anna Michalska: To jakie są Pana i Redakcji cele, czym się zajmujecie?

Robert Fiutek: Podstawowym celem jest informowanie mieszkańców o lokalnej społeczności w sprawach dotyczących rzeczy publicznych, czyli działania naszego samorządu. Zależy nam, aby ludzie mieli szansę dowiedzieć się co się dzieje w gminie, jak funkcjonują władze i rada gminy. Stopniowo od ponad roku odkrywamy poszczególne karty naszego samorządu i piszemy prawdę, która najczęściej przez jednych nie była w ogóle znana, a przez drugich świadomie lub nie, przemilczana. My chcemy, aby prawda o publicznym życiu gminnym była jawna i możliwie zrozumiała dla jak największej liczby mieszkańców. Dzięki temu będzie postępowała budowa coraz dojrzalszej lokalnej opinii publicznej.

AM: Dlaczego tak bardzo Panu na tym zależy?

RF: Odpowiedź jest oczywista. Ludzie powinni jak najwięcej wiedzieć i dzięki temu oceniać działanie samorządu, tak aby było ono z czasem coraz lepsze, skuteczniejsze, sprawiedliwsze, bardziej profesjonalne. Tak, żebyśmy szli do przodu, zamiast pozostawać w tyle i abyśmy się rozwijali jako społeczność. Osobiście mi zależy na tym, aby ludzie znali prawdę. Pytanie po co jest prawda, to tak jakby pytać po co mieć wzrok. Prawda służy człowiekowi i prowadzi go w słusznym kierunku. Bł. ks. Jerzy Popiełuszko w swoich kazaniach zachęcał nas, aby zło dobrem zwyciężać. Odważne wypowiadanie prawdy jest w przypadku prasy dobrem, które zwycięża zło.

RF: Czy ludzie rozumieją znaczenie jawności i informacji w życiu gminy, czy rozumieją to, co robicie?

Ci, którzy w miarę regularnie czytają, rozumieją wszystko bardzo dobrze. Kto nie czyta, a tylko ogląda telewizję, ten niewiele wie i rozumie. Myślę, że większość ludzi tak czy inaczej jednak czuje, że jawność i informacja są czymś zupełnie podstawowym, czymś naturalnym i dobrym. Oczywiście zawsze istnieje jakaś grupa ludzi, którym jawność nie jest na rękę i którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, nawet tego, co oczywiste; mówiąc językiem ewangelicznym “nakładają prawdzie pęta swojej nieprawości”. Z tym też się niestety spotykamy, ale dla nas jest ważne, aby znaleźć zrozumienie dla tych spraw u większości ludzi dobrej woli, którzy nie mają osobistego interesu, aby jawność i prawdę o życiu publicznym zwalczać.

AM: Jaką sferą życia się interesujecie? Publiczną, czy również prywatną?

RF: W ogóle nie interesują nas sprawy prywatne ludzi. Dla nas ważne jest tylko to, co dotyczy rzeczy publicznych i spraw wspólnotowych. Podam przykład. Radni decydują o tym, czy udostępniać mieszkańcom sale gimnastyczne za darmo, czy też mieszkańcy mają za to płacić. Głosowana jest uchwała na sesji rady gminy. Część radnych popiera, część wstrzymuje się od głosu, część sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. Nam zależy, aby mieszkańcy o tym wiedzieli, żeby rozumieli o co chodzi, co było głosowane i jak radny z danej wsi głosował. Po prostu informacja. Dlatego od półtora roku nagrywamy wszystkie sesje i publikujemy zapis wideo na naszej stronie internetowej. Teraz ludzie, jeżeli chcą to mogą się czegoś dowiedzieć o życiu samorządu.

AM: Może jeszcze jakiś inny przykład pokazujący znaczenie jawności i informacji? Sądzę, że jest ich wiele.

RF: Przykładów z naszego podwórka mam jak na jeden wywiad pewnie zbyt wiele. Podam jeszcze taki. W gminie mamy napór inwestorów wiatrowych, aby budować farmy wiatrowe w bliskiej lokalizacji istniejących wsi. Bez mediów i jawności mieszkańcy niewiele wiedzą o tym, co się dzieje i przez to trudno im się skutecznie bronić. Naszym zadaniem jest podać informację o tym gdzie są podpisane umowy, jaki jest stosunek władz gminy, jak głosują poszczególni radni – czy bronią ludzi, czy głosują za inwestorami wiatrowymi, czy służą dobru społecznemu czy prywacie wielkiego kapitału i prywacie kilku osób. Przecież większość mieszkańców nawet nie wie, że takie głosowanie w radzie gminy już było i radni w większości, wszyscy obecni z ugrupowania wójta oraz z PSL, niestety zdradzili interes mieszkańców.

AM: Czasami padają zarzuty, że portal krytykuje wójta

RF:Na mówienie prawdy nikt nie może się obrażać czy oburzać. Nasza gazeta broni ludzi przed nieprawidłowościami i przemocą ze strony władzy i ludzie, którzy przyglądają się faktom, a nie rozpuszczanym plotkom rozumieją to. Szczególnie ci w jakiś sposób uciskani przez władzę. Oni widzą, że ich bronimy. Po to właśnie jest prasa, aby opisywać i oceniać osoby publiczne. Oceniamy zresztą nie tylko wójta, ale też zachowania i głosowania poszczególnych radnych. Krytyka prasowa to normalna rzecz w demokracji. Czy mamy tylko chwalić? Od chwalenia są przesłodzone gminne biuletyny. My jesteśmy po to, aby mówić bez słodzenia, aby mówić o ważnych sprawach, tak jak one wyglądają, a że tych złych spraw latami nikt nie poruszał i były one ukrywane, to jest o czym pisać. Pisząc ostrzegamy lokalną społeczność i większość osób to docenia, bo wymaga to sporo pracy i wysiłku, za który przecież nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia. Robimy to społecznie, dla dobra wspólnego, a nie zawodowo.

AM: Powiedział Pan, że sprawy są ukrywane?

Jeżeli nikt o nich nie informuje, a sam wójt nie ujawnia dokumentów, które zgodnie z prawem ma obowiązek upubliczniać, to można mówić o ukrywaniu. To się działo latami w gminie Garbów.

AM: O jakich dokumentach Pan mówi?

O całkiem podstawowych. Na przykład o sprawozdaniach kwartalnych z wykonywania budżetu albo o wynikach kontroli przeprowadzanych w gminie Garbów przez Najwyższą Izbę Kontroli, Regionalną Izbę Obrachunkową, Państwową Inspekcję Pracy, organy związane z ochroną środowiska i gospodarką wodną itd…

AM: Dlaczego ujawnianie tych dokumentów jest takie ważne i dlaczego są one niewygodne dla władz gminy?

RF: Te dokumenty stanowią podstawę badania części gminnych patologii. Zwykły człowiek, czy nawet dziennikarze, nie mają takiego wglądu w sprawy samorządu, jaki mają uprawnieni, profesjonalni kontrolerzy. Po to są takie służby, aby właśnie bronić ludzi przed nieprawidłowościami i żeby też informować o tych sprawach radnych. Przed ujawnieniem dokumentów kontrolnych większość radnych nie miała zielonego pojęcia o wielu sprawach z życia gminy. A są to sprawy zasadnicze.

AM: To przez ile lat te dokumenty nie były publikowane przez wójta?

RF: Nigdy nie były publikowane. A od roku 2007, kiedy zaczęła obowiązywać odpowiednia ustawa wójt nie publikując wyników kontroli i innych dokumentów w sposób rażący łamał prawo. Rażący, gdyż trwało to latami.

AM: Jak to się stało, że w końcu po tylu latach doszło do publikacji tych dokumentów?

RF: Wójt zwyczajnie został do tego przymuszony obowiązującym prawem i wyraźnym naciskiem prasowym.  Bronił się przez dwa miesiące, ale w końcu zrozumiał, że nie ma szans. Zresztą zrobił to w ostatniej chwili, gdyż tydzień później złożony miał zostać pozew przeciwko niemu w tej sprawie. Naruszenie prawa było ewidentne i wiadomo jakby się to skończyło. Dlatego wójt skapitulował. W jeden dzień, akurat w moje urodziny (uśmiech),  opublikował większość dokumentów kontrolnych.

AM: Czytałam, że niedawno za ujawnienie tych kontroli otrzymał Pan jedną z dwóch głównych nagród w konkursie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich…

RF: Tak, to prawda. Była to dla nas miła niespodzianka. Otrzymaliśmy nagrodę za patronat nad budowaniem społeczeństwa obywatelskiego na terenie gminy Garbów. To zachęta do dalszej pracy.