Działalność Batalionów Chłopskich z rejonu gminy Fajsławice – Część III wspomnień Kazimierza Pełczyńskiego z okresu II Wojny Światowej

Początek wojny – Część I wspomnień Kazimierza Pełczyńskiego z okresu II Wojny Światowe

Wydarzenia z okresu okupacji niemieckiej – Część II wspomnień Kazimierza Pełczyńskiego z okresu II Wojny Światowej

***

Bataliony Chłopskie

W czasie okupacji niemieckiej na terenach Polski, na początku maja 1943 roku, na terenie gminy Fajsławice rozeszła się wiadomość o poborze kilku roczników mężczyzn do pracy w oddziałach junaków wojsk niemieckich. W związku z zaistniałą sytuacją, dowództwo Batalionów Chłopskich z rejonu gminy Fajsławice postanowiło przeprowadzić akcję zbrojną, w celu zniszczenia wszelkiej dokumentacji w urzędzie gminy oraz zniszczenia kilku roczników kościelnych ksiąg urodzeń.

Na przeprowadzenie akcji zbrojnej wyznaczono termin w nocy z niedzieli na poniedziałek, z 16 na 17 maja 1943 roku. W czasie przygotowania akcji uwzględniono możliwość wystąpienia trudności w wykonaniu zadania, ze względu na lokalizację urzędu gminy w pomieszczeniach prywatnego budynku, w którym mieszkała również rodzina właściciela oraz sekretarz gminy. Największe zagrożenie groziło od strony Trawnik, gdzie stacjonował garnizon niemiecko-ukraiński w getcie, w odległości 6 km oraz oddział żołnierzy niemieckich, zarządzających majątkiem Fajsławice. W tym celu zabezpieczenia akcji wystawiono trzy silne posterunki. Pierwszy – przy moście na rzece Krynica, od strony szosy w kierunku Lublina. Drugi – przy moście na szosie do Trawnik w Fajsławicach. Trzeci – od strony Krasnegostawu, na krzyżówce szosy do Siedlisk. W okolicach poczty przerwano połączenie we wszystkich kierunkach. W czasie wywarzania drzwi do pomieszczeń urzędu gminu, tylnymi drzwiami wydostały się dwie osoby z mieszkania sekretarza gminy. Józef Kosicki wydostał się niezauważony. Sekretarz Lucjan Drzewiecki pobiegł w stronę wsi Fajsławice. W pobliżu posterunku przy moście na Trawniki, nie zareagował na wezwania do zatrzymania się. Padły strzały, z których jeden okazał się śmiertelny. Wystrzały te spowodowały wielkie zamieszanie. Przy budynku urzędu gminy powstała wielka chaotyczna strzelanina. Po krótkim czasie dowódca akcji opanował sytuację. Przystąpiono bez zakłóceń do niszczenia dokumentów. Wszystkie dokumenty zostały wyniesione na szosę do Trawnik, w pobliżu urzędu gminy. Powstało duże ognisko. Z chwilą wygaszenia paleniska, akcję zakończono. W tej akcji zabrano z wyposażenia biurowego maszynę do pisania, pieczątki urzędowe, druki dowodów osobistych „kenkarta” oraz papier kancelaryjny.

Kazimierz Pełczynski most

Autor wspomnień – Kazimierz Pełczyński, stojąc na moście w ciągu drogi trawnickiej, wskazuje miejsce w którym postrzelono sekretarza gminy Lucjana Drzewieckiego

Zniszczenie dokumentów ograniczyło władzom okupacyjnym możliwość nakładania obciążeń na mieszkańców gminy. W celu zapobieżenia podobnym sytuacjom w przyszłości, władze niemieckie wprowadziły system zabezpieczenia przed zniszczeniem, oparty na codziennym przewozie wozem konnym dokumentów w skrzyni, z wiekiem zamykanym na kłódkę. Ładunek przewożono rano i po pracy, tak by w nocy znajdował się pod ochroną żołnierzy niemieckich. Nadzorujący majątkiem sołtys wsi, wyznaczał na każdy dzień mieszkańca z wozem konnym do przewozu skrzyni szosą, około 2 km. Na przełomie 1943/44 roku placówka Batalionów Chłopskich tego rejonu otrzymała wiadomość, że w urzędzie gminy przeprowadzono spis kilku roczników młodych mężczyzn, mieszkańców gminy, do wywozu na roboty do Niemiec. Spis ten znajdował się wraz z innymi dokumentami w skrzyni przewożonej codziennie do majątku. Dowódca placówki Batalionów Chłopskich tego rejonu postanowił zdobyć tą skrzynię. Zasadzka została przygotowana w czasie przewożenia skrzyni po pracy urzędu gminy, na głównej szosie w Fajsławicach. Akcja przebiegła błyskawicznie. Zabrano skrzynię, przeładowano na drugi pojazd, uprowadzono konwojenta – woźnego urzędu gminy. Woźnica z wozem konnym został zwolniony do domu. Następnie wycofano się w stronę wsi Zosin, przez Wolę Idzikowską. Spalono ważne dokumenty, zabrano pieczątki urzędowe i inne materiały przydatne partyzantom. Dopiero rano został zwolniony woźny urzędu gminy. Opowiedział, że zakryto mu workiem głowę i wypuszczono w lesie koło Kaniego. Władze niemieckie nie podejmowały żadnych prób odnalezienia skrzyni, jak też represji.

***

1939 WIG

Mapa obszaru gminy Fajsławice z 1939 roku

W czasie okupacji niemieckiej w Polsce, wiosną 1944 roku, wywiad Batalionów Chłopskich w Krasnymstawie otrzymał dokładną wiadomość o czasie przewożenia samochodem dużego ładunku wyprawionych skór miękkich i  twardych, z Lublina do Krasnegostawu. Dowódca obwodu Krasnystaw postanowił zdobyć tak atrakcyjny ładunek. Zaplanowano akcję zbrojną na szosie w okolicach cmentarza z I wojny światowej, na granicy gmin  Fajsławice i Łopiennik. Zorganizowano kilkudziesięcioosobowy oddział zbrojny. Akcja została jednak poprowadzona fatalnie. Zaatakowano pomyłkowo, z dużym wyprzedzeniem, bez powiadomienia łącznika, samochód z żołnierzami niemieckimi. Strzały partyzantów zaskoczyły Niemców. Poddali się bez oporu. Zdobyto bez strat własnych broń i amunicję. Ze względu  na zdekonspirowanie, dalsza akcja była zbyt niebezpieczna. W tym miejscu postanowiono szybko wycofać się do pobliskiego lasu. Dowódca placówki gminy Fajsławice, po otrzymaniu wiadomości o fiasku akcji, postanowił w pośpiechu, bez należytego przygotowania przeprowadzić akcję zbrojną na szosie w okolicach cmentarza z I wojny światowej, zlokalizowanego u zbiegu dróg szosy do Siedlisk, a drogą do Dziecinina. Zorganizowano niewielki oddział partyzantów. W okolicach cmentarza zatrzymano właściwy samochód, przejeżdżający bez konwoju. Do przeładunku skór w pośpiechu łapano przypadkowych rolników z wozami konnymi na drodze i na pobliskich polach. Przeładowano skóry na furmanki. Każdą, po załadunku kierowano na szosę do Siedlisk. W czasie ukończenia przeładunku, gdy ostatnia furmanka oddaliła się, nadjechał motocykl z przyczepą z żołnierzami niemieckimi. Zauważywszy uzbrojonych partyzantów, zwolnili. Dodając gazu oddalili się tak, że partyzanci nie zdążyli oddać strzału. Ze względu na przeprowadzenie akcji w biały dzień, partyzanci zostali zdekonspirowani przez zamieszkałą w pobliżu ludność. W tym celu postanowiono przeprowadzić pseudo – dochodzenie przez partyzantów z innego terenu, przebranych w mundury żandarmerii niemieckiej. Ludziom, którzy zdolni byli wydać partyzantów, nakazano milczenie, pod groźbą utraty życia.

Autor: Kazimierz Pełczyński

Początek wojny – Część I wspomnień Kazimierza Pełczyńskiego z okresu II Wojny Światowe

Wydarzenia z okresu okupacji niemieckiej – Część II wspomnień Kazimierza Pełczyńskiego z okresu II Wojny Światowej