Fajsławicki skarb na tankietce

Tankietaka

Tankietka kołowa z okresu II wojny światowej

Dzisiaj mamy dla was fascynującą historię, którą opowiadali starsi mieszkańcy naszych Fajsławic:

14 września 1939 roku w Fajsławicach, trasą do Krasnegostawu przemieszczało się bardzo dużo ludzi, uciekających przed groźbą złego losu, ze strony okupanta niemieckiego. Właśnie tego dnia do młyna zajechało trzech oficerów Wojska Polskiego poruszających się tankietką. Dla niewtajemniczonych – „tankietka” to mały czołg z okresu przed II wojną światową.

tankietaka ursus

Polska tankietaka wz 29 ursus

Poprosili o żywność, za którą honorowo zapłacili. Docierały już pogłoski o zbliżających się od granicy wschodniej wojskach sowieckich. Mieszkańcy Fajsławic odradzali dalszą jazdę w stronę Krasnegostawu. Jednak Oficerowie zgodnie z rozkazem, musieli jechać dalej. Po kilkunastu godzinach wrócili świadomi zagrożenia. Od strony Włodawy słychać było już odgłosy walki, wiec mieszkańcy Fajsławic namawiali ich, aby starali się dotrzeć do Polskich oddziałów walczących już niedaleko. Jedyną przeszkodą był mostek przy stawach, tankietka ważyła swoje, a mostek nie najlepszy. Postanowili więc przejechać obok, po wodzie. Niestety tankietka, ta akurat na kołach (inne były na gąsienicach), nie dała rady przejechać. Została w Fajsławicach do czasów powojennych. Wojskowym udało się przedostać do naszych. Ale … na tankietce przewożony był Depozyt Banku Zachodniego.

Kilka lat temu szukał go redaktor Sikorski z TVP Lublin, o sprawie rozpisywały się też lubelskie dzienniki. Czy jest nadal w Fajsławicach – nie wiadomo. Mimo wielu relacji prasowych oraz rozporządzeń o wszelką informację na ten temat, jakie władze kierowały do sołtysów i organizacji kombatanckich, sprawa ukrycia nadal nie jest nie rozwiązana i owiana jest tajemnicą. Czyżby depozyt wart ogromny majątek leżał ciągle na terenie gminy?

ECHO