Górnik prawie pewien awansu

Górnik Łęczna jest już niemalże pewny awansu. Podopieczni Jurija Szatałowa ograli na własnym stadionie Chojniczankę Chojnice 2:0 i do wkroczenia do Ekstraklasy brakuje im już tylko sobotniego zwycięstwa w Grudziądzu.

Górnik od samego początku znacząco przeważał i nie dawał Chojniczance zbyt wielu okazji do przedstawienia własnych argumentów. Po stronie gospodarzy swoich szans szukał Arkadiusz Woźniak, który po dwóch próbach z granicy pola karnego skorzystał z zasady „do trzech razy sztuka”.

Po niecałych 20 minutach zamieszanie w polu karnym Chojniczanki spowodował swoim dośrodkowaniem Grzegorz Bonin. Obrońcy nie zdołali wyekspediować piłki na bezpieczną odległość, z czego bezlitośnie skorzystał Woźniak. Delikatny lob głową z najbliższej odległości i piłka ląduje w siatce.

Oblężenie bramki Rafała Misztala trwało w najlepsze. Strzałami z dystansu regularnie nękał gości Tomasz Nowak, drogi do bramki szukali także Patrik Mraz, Grzegorz Bonin czy Arkadiusz Woźniak.

Jedyne zagrożenie ze strony Chojniczanki stanowiły uderzenia z dystansu, choć podopieczni Mariusza Pawlaka wraz z upływem czasu stawiali gospodarzom coraz cięższe warunki. Wyjątkową aktywnością odznaczali się Kosuke Ikegami i Tomasz Mikołajczak, ale do szczęścia ciągle czegoś brakowało.

Druga połowa przyniosła znaczne zmiany. Górnik wciąż atakował, a Chojniczanka ograniczała się do pojedynczych zrywów w kierunku bramki Sergiusza Prusaka. Dużo ożywienia wprowadziły zmiany. Nikolajs Kozacuks już kilka minut po wejściu na murawę mógł podwyższyć wynik, kiedy po pięknej akcji swojego zespołu jego wolej nieznacznie minął bramkę Misztala.

Co się nie udało Kozacuksowi, wykonał Bonin. „Grzechu” w 65 minucie zakręcił z boku pola karnego obrońcą i płaskim strzałem wpakował piłkę do siatki. Z trybun popłynęło donośne „awans jest nasz”.

Od momentu drugiej bramki Górnik zaczął swój koncert radosnego parcia na bramkę przeciwnika. Doszło do tego, że momentami w atakach piłkarzy Jurija Szatałowa udział brali nawet Marcin Kalkowski i Maciej Szmatiuk, czyli środkowi obrońcy. Goście nie mieli absolutnie nic do powiedzenia i mogli tylko przyglądać się, jak łęcznianie celebrują kolejny, prawie decydujący krok na drodze do awansu.

Do końca spotkania na boisku widać było już tylko „Dumę Lubelszczyzny”. Chojniczanie byli całkowicie bezradni, a od straty kolejnych bramek ratowała ich tylko nieskuteczność rywala, bramkarz i słupek.

Tym sposobem Górnicy wobec zwycięstwa Dolcanu Ząbki nad GKS-em Bełchatów objęli prowadzenie w tabeli.

Górnik Łęczna 2:0 (1:0) Chojniczanka Chojnice
Arkadiusz Woźniak 17’, Grzegorz Bonin 66′

Żółte kartki: Maciej Szmatiuk 40’, Paweł Zawistowski 49’, Sebastian Szałachowski 84’ – Bednarek

Górnik Ł.: Sergiusz Prusak – Julien Tadrowski (Bartosz Kwiecień 70’), Maciej Szmatiuk, Marcin Kalkowski, Patrik Mraz – Vejko Nikitović, Paweł Zawistkowski, Miroslav Bożok (Nikolajs Kozacuks 54’), Tomasz Nowak, Grzegorz Bonin (Sebastian Szałachowski 77’)– Arkadiusz Woźniak

Chojniczanka: Rafał Misztal – Daniel Chyła, Marek Gancarczyk (Paweł Iwanicki 53’), Norbert Jędrzejczyk, Robert Bednarek – Adam Duda, Kosuke Ikegami (Krystian Feciuch 83′), Jakub Mrozik (Tomasz Wypij 16’), Arkadiusz Mysona – Andrzej Rybski, Tomasz Mikołajczak

Źródło: LUBSPORT