Jasno określone cele – wywiad z Damianem Surmą, za dnia inżynierem sanitarnym, w nocy znanym bardziej jako DJ „Freshmaker”

 

522721_497027267008757_494405670_n

Poproszony o przedstawienie, tak mówi sam o sobie:

Z imienia Damian, z nazwiska Surma, jestem rdzennym fajsławianinem od wielu pokoleń, mam 28 lat, skończyłem studia z tytułem mgr inż. na Politechnice Lubelskiej na Wydziale Inżynierii Środowiska z specjalizacji Ogrzewnictwo, Wentylacja i Klimatyzacja oraz Informatyka w Inżynierii Środowiska. Zawodowo zajmuję się kierowaniem prac na budowie przy instalacjach sanitarnych, a dodatkowym hobby i pasją jest muzyka oraz działania związane z występami scenicznymi jak kabaret, teatr czy konferansjerka.


 

Michał Stępniak: Cześć Damian. Znając Cię od dawna, mam wrażenie, że dobrze czujesz się na scenie i scena też Cię lubi?

Damian Surma: To fakt, od najmłodszych lat byłem wybierany do różnego rodzaju akademii czy przedstawień w szkole i to pewnie rozbudziło we mnie takie poczucie pewności przed większą rzeszą ludzi, w tym również bardzo pomogło mi bycie lektorem w kościele, lubię występować przed ludźmi oraz brać udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach, typu kabaret czy konferansjerka, po prostu lubię ludziom dawać radość, bo śmiech to zdrowie.

– Czym się rożni bycie dj-em, od występowania na scenie jako gwiazda rocka?

Podstawową różnicą jest to, że dj odtwarza muzykę i nie śpiewa w przeciwieństwie do gwiazdy rocka, dj miksuje muzykę i stwarza odpowiedni klimat na imprezie, którą prowadzi, aby każdy poczuł się na niej wyjątkowy i mógł usłyszeć to co lubi i to przy czym najlepiej się bawi, natomiast Gwiazda Rocka ma swoich określonych odbiorców, bo dj na imprezie może zagrać i rocka i disco i pop i muzykę techniczną, a Gwiazda rocka ma swój określony styl i w nim odszukuje swoich „fanów”

– Na jakiej największej imprezie grałeś muzykę?

Największe imprezy jakie grałem, to były Chmielaki Krasnostawskie, przez parę lat przy namiotach piwa Lech czy Żubr. Myślę, że dochodziło tam do 5 tyś. ludzi w szczytowych momentach. Wrażenia z takich imprez są ogromne! We mnie siedzą jeszcze przez parę dni po takich imprezach, bo ludzie bawiący się tak jak ja im zagram, dają ogromną energię i radość z tego co się robi. Na pewno jest różnica pomiędzy zespołem a dj, aczkolwiek wielu ludzi bardzo lubi patrzeć jak „proces” grania wygląda. To jest też swego rodzaju SHOW światła, lasery, dźwięk – wszystko składa się w całość, a do tego jak jeszcze grasz i ruszasz rękami, podskakujesz, tańczysz razem z ludźmi, inaczej mówiąc, stajesz się ich częścią, ludzie widza że robisz to z sercem i pasją. Dzięki temu chcą przychodzić na twoje imprezy. Ja zawsze jestem zdania, że dj powinien być na wyciągnięcie ręki, aby każdy mógł spojrzeć co on wyprawia na tej swojej aparaturze. Inaczej jest na małych imprezach klubowych, a inaczej na plenerach lub w dużych klubach. Nie zawsze jest możliwość podpatrzenia tego, co robi DJ.

– Czy są szanse, że tylko tym będziesz się zajmował zawodowo? Czy to raczej pomysł na dodatkowe pieniądze, hobby, może pasja?

Bycie DJ jest dla mnie spełnieniem marzeń z dzieciństwa, bo zawsze chciałem być kimś takim patrząc na starszych kolegów jak np. Radek Idzik czy Jarek Kosierb. Oni byli moimi prekursorami. Zawsze mi się podobało to, co robili, a muzyka w jakiś sposób w domu zawsze była, bo mama grała na akordeonie, brat grał i gra czasem na pianinie, dlatego i ja postanowiłem zrealizować swoje marzenia, a że miałem ku temu możliwości, to udało się to w stu procentach.

Granie imprez zaczynałem już w 4 klasie podstawówki razem z Tomaszem Madeją. Potem staliśmy się „nadwornymi dj-ami” w podstawówce czy gimnazjum. Później już potoczyło się samo. W tej chwili traktuje to jako pasję i hobby, grając np. wesela, poprawiny czy imprezy typu studniówka, półmetek itp. A także dochodzi granie w klubach i dyskotekach. Po prostu bardzo lubię przebywać wśród ludzi i sprawiać, że dzięki mojej pasji, tym co robię, oni świetnie się bawią i po imprezie podchodzą i mówią „dziękujemy za świetną zabawę”. A do tego, kiedyś miałem małą przygodę z kabaretem, to postanowiłem to połączyć i nie mam oporu np. poprowadzić wesele czy zaśpiewać w trakcie imprezy.

– Ja nawet pamiętam takie jedno wesele z górami w tle.

O tak, wtedy było bardzo fajnie, aczkolwiek zderzenie dwóch kultur w jednym kraju wzbudziło we mnie pewnego rodzaju szok, że na typowych góralskich weselach ludzie bawią się całkiem inaczej niż w naszych stronach. Jest to bardziej obrzęd niż impreza, ale wspominam to bardzo miło i na pewno bym to z chęcią jeszcze raz powtórzył, ale zabrałbym ze sobą większy śpiewnik i kogoś z akordeonem. No i ten klimat gór, gdy na drugi dzień nie musisz sięgać po alka-prim, polecam wszystkim.

526915_500769439984669_628450975_n

Tomasz Madeja i Damian Surma

– Zmieńmy temat. Słyszałem, że kilka miesięcy temu zbankrutował twój zakład pracy i straciłeś pracę? Jak teraz sobie radzisz? Czy długo szukałeś nowego zajęcia?

Tak, to grubsza sprawa, bo zbankrutowała jedna z największych firm budowlanych na Lubelszczyźnie i wiele osób straciło pracę, nawet z naszej gminy. Ja szukałem pracy około 5 miesięcy. W tej chwili jestem na takim okresie próbnym u znajomego, który rozszerza działalność o wykonywanie zewnętrznych sieci wodno-kanalizacyjnych. Aby bardziej zaistnieć na rynku, zrobiłem uprawniania budowlane, które mam nadzieję będą przepustką do lepszej pracy i co za tym idzie większych profitów.

– Czy ciężko było Ci znaleźć pracę w Twoim zawodzie?

Wydaje mi się, że ciężko nie jest, ale trzeba mieć jednak trochę jakichś znajomości i mieć ten początek, czyli doświadczenie, przynajmniej rok, dwa w pracy, w moim przypadku na budowie. Praca w tych kierunkach ma przyszłość, ponieważ ludzie zawsze będą się budować, zawsze będą coś zmieniać, będą wchodzić nowe technologie i ktoś to będzie musiał nadzorować i robić. Ja bardzo zachęcam do pójścia na studia z mojego kierunku lub budowlanego, bo praca jest ciekawa i cały czas coś się dzieje. Mamy ciągle kontakt z ludźmi i ogromną satysfakcję po wykonaniu zadania, że za parędziesiąt lat przejeżdżając z synem będę mu mógł powiedzieć: „a ten budynek budowałem albo tamten”… to jest wielka rzecz, że wchodząc na gołe pole, powstaje budowla, która funkcjonuje i to po części dzięki mnie.

– Myślałeś kiedyś o wyjeździe za granicę? Z Twoim wykształceniem miałbyś szansę na znalezienie tam dobrej pracy.

Nigdy nie myślałem o wyjeździe z Polski, może trochę dlatego, że jestem słaby z języków obcych, ale w dużej części jestem po prostu przywiązany do naszej miejscowości i uważam, że jak ktoś dobrze zadecyduje o swojej przyszłości, to będzie szczęśliwy i zadowolony z tego, co robi tu, na miejscu. Żebym zdecydował się wyjechać za granicę, naprawdę musiałaby to być bardzo dobra oferta, która zrekompensowałaby w jakiś sposób utratę tego, co tutaj przez parę lat sobie wypracowałem, przyjaciół, znajomych, rodzinę.

– Czy wiążesz swoją przyszłość z naszą gminą?

Tak, planuję związać się z naszą gminą na stałe i w przyszłości albo się tu wybudować albo pozostać w rodzinnym domu, który jest dla mnie taką oazą spokoju. Nidzie indziej nie czuję się lepiej i to jest największa zasługa moich rodziców, którzy stwarzają w tym domu taki klimat. Do naszej gminy jestem również przywiązany, tak trochę sentymentalnie, bo dziadek wiele robił dla gminy, tato bardzo przyczynił się np. do budowy szkoły w Fajsławicach i uważam, że ja też powinien tu zostać i do czegoś się przyczynić, aby tradycja była zachowana. Najbardziej w naszej gminie lubię taki spokój, że każdy ma swój domek, każdy sobie w nim coś robi, są co prawda są bloki, ale nie takie jak w Lublinie czy Warszawie, że gdzie się nie obejrzysz to beton. Ja po prostu lubię taką swobodę, gdzie mogę sobie z rana w sobotę polatać w samych gaciach boso po trawie i nikt się nie będzie temu dziwił. Poza tym, mam tutaj wielu znajomych i wielu ludzi, którzy są pomocni i życzliwi i myślę, że to jest największy atut naszej gminy i społeczności.

– A co takiego Cię tu denerwuje? Czy chodzi bardziej o postawy ludzi, ich mentalność a może stan dróg?

Nasza gmina ma parę zalet ale jest wiele rzeczy, które mnie jakoś tam irytują patrząc na inne gminy czy miejscowości, powinno zmienić się podejście władzy do inwestowania w naszą gminę i podejścia do ludzi młodych a nie mówić, że czegoś się nie da. Brakuje mi takich miejsc, które by zachęciły do spędzenia czasu wieczorem czy w niedzielne popołudnie, miejsc kultury typu kino czy dom kultury, bo młodzież nie ma się gdzie podziać, bo albo siedzi w parku albo w Jankesie lub pizzerii. A można by stworzyć salę kina, przecież kiedyś była, można by stwarzać jakieś tańce czy coś w tym stylu. Brakuje również moim zadaniem takiej restauracji z prawdziwego zdarzenia, gdzie można sobie rodziną pójść na obiadek, zjeść lody itp., albo posłuchać jakiegoś koncertu. Można by również pomyśleć o jakimś basenie czy jakichś innych miejscach rekreacji i placu zabaw dla dzieci, takim z prawdziwego zdarzenia.

Bardzo mnie wkurza to, że nie wykorzystujemy potencjału z Unii Europejskiej, bo można było postarać się o te kolektory słoneczne, które by bardzo ułatwiły życie mieszkańcom. Jakoś w innych gminach się udało. Czy o sieć gazową, na którą na pewno byłoby wielu chętnych, ale nic w tym kierunku się nie dzieje, a zadając naszej władzy pytanie, co z gazem? – odpowiadają, że nikt o to nie pytał… Akurat jeżeli chodzi o drogi myślę, że nie jest aż tak źle.

– W jakim kierunku powinna się Twoim zdaniem rozwijać nasza gmina? Czy jedyną naszą mocną stroną jest rolnictwo?

Tak, myślę, że rolnictwo to jest naszą mocną stroną i władza powinna to wspierać. Bardzo fajną formą promowania naszej gminy pod względem zielarstwa były Zielniki Fajsławickie, chyba teraz już ich nie ma, a szkoda, bo pokazywały naszą gminę i to, co się w niej dzieje. Włodarze gminy powinny również postarać się pozyskać jakiegoś większego inwestora, stwarzać jakieś grunty po inwestycje, żeby powstał jakiś zakład pracy, aby młodzi ludzie nie musieli wyjeżdżać za granice czy do miasta za pracą, a pracowaliby na miejscu. Powinno się wspomagać również działania indywidualne.

– Co musiałoby się w u nas zmienić, żeby ludzie nie uciekali od nas w takim tempie?

Szczerze mówiąc, ja nie zauważam specjalnej ucieczki z naszej gminy. Ludzie, którzy wyjeżdżają, to wyjeżdżają za pracą, szkołą, studiami itp. W takich miejscowościach jak nasze, to moim zdaniem normalne. Niestety nie mamy zakładów pracy itp. Ogólnie, przeżywamy w obecnych czasach tak zwaną wędrówkę ludów, ludzie cały czas się przemieszczają i zmieniają swoje miejsce zamieszkania, ponieważ cywilizacja to na nas wymogła, ja np. zauważam że dużo ludzi buduje się np. w Fajsławicach czy okolicznych miejscach, mamy blisko do miasta, szczególnie dzięki drodze ekspresowej, ale oczywiście nie jest tak kolorowo zawsze. Moim zdaniem powinno się trochę zmienić podejście władzy do ludzi młodych, aby stwarzać im coraz lepsze warunki do dobrego życia na naszym terenie. Trzeba tylko stworzyć miejsca gdzie młodzi, a także starsi mogliby wypocząć i się zrelaksować, by nie musieli do miasta jechać do kina czy restauracji albo na plac zabaw do Piask czy na tańce z dziećmi do Krasnegostawu lub na basen.

– Wiem, że jesteś zwolennikiem budowy elektrowni wiatrowych na terenie naszej gminy. Dlaczego uważasz, że to dobry pomysł?

Tak, jestem zwolennikiem tego typu działań jak farmy wiatrowe, kolektory czy biogazownie poniekąd dlatego, że dużo na ten temat miałem na studiach i dlatego uważam, że są to rozwiązania wspomagające życie naszej planety, ale również dają profity dla nas, bo gmina zdobędzie z tego tytułu zyski, a za tym idą inwestycje i ludzie, którzy podnajmą tereny pod np. farmy i też na tym zyskają. Oczywiście wszystko powinno być wykonywane zgodnie z procedurami i z zachowaniem zrównoważonego rozwoju, aby nie zaszkodzić ani nam, ludziom ani planecie.

– Z nadzieją patrzysz w swoją przyszłość?

Tak, bo mam jasno określone cele w życiu i ich będę się trzymał. Tak zostałem wychowany, aby z ludźmi żyć dobrze to i ludzie ze mną będą żyć dobrze, a dobro powraca ze zdwojoną siłą i do tej pory to działa i mam nadzieje, że dalej będzie działało. Poza tym zawsze wspominam słowa J.H. Stępniaka, który jak zepsuł mu się maluch niedaleko, to dziękował Bogu, że to pod domem, a nie gdzieś daleko. Uważam że w życiu trzeba mniej narzekać, a więcej działać.

– Dziękuję za wywiad.

Ja również dziękuję za wywiad jestem bardzo zaszczycony tym, że mogłem coś o sobie powiedzieć i wyrazić swoje zdanie. Mam nadzieję, że z wieloma tematami, ludzie przeważnie młodzi, się ze mną zgodzą i jestem bardzo zadowolony, że powstał taki serwis jak fajsławice24.pl i zachęcam do odwiedzania tej strony, komentowania i czytania. A może w przyszłości będzie i telewizja. Jeszcze raz bardzo dziękuje za uznanie.

– Miło nam bardzo. Pozdrawiam!