Kandydaci do PE nie wiedzą co mówią, czy kłamią?

Część kandydatów na europosłów porusza w swoich kampaniach tematy, którymi Parlament Europejski się nie zajmuje. Kandydaci składają obietnice, których nawet przy dobrej woli nie będą mogli spełnić, gdyż zwyczajnie nie wchodzą one w kompetencje Parlamentu Europejskiego – komentuje Forum Obywatelskiego Rozwoju.

25 maja w całej Unii Europejskiej odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, które zadecydują o podziale 51 mandatów przypadających Polsce. Parlament Europejski bierze udział w procesie legislacyjnym UE, a ponadto w przyszłym roku wybierze skład Komisji Europejskiej, mającej bardzo duży wpływ na politykę Unii.

– Tymczasem na listach wyborczych, oprócz osób dobrze przygotowanych do piastowania stanowiska euro deputowanego pojawili się kandydaci nieprzygotowani do pełnienia tej funkcji. Nierzetelność wielu kandydatów ujawnia się głównie w tym, że w ramach kampanii obiecują oni rzeczy, które nie wchodzą w zakres kompetencji deputowanych do PE – pisze Piotr Murawski z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Jego zdaniem tacy politycy jawnie oszukują wyborców, bądź – jeśli dzieje się to nieumyślnie – wykazują się niewiedzą i ignorancją na temat stanowiska, które mają zamiar.

Ponadto w kampanii często zamiast poruszać wątki związane z polityką europejską, zajmują się oni kwestiami krajowymi i bieżącą walką polityczną.

Jak podkreśla Murawski kampanie wyborcze rządzą się swoimi prawami, w związku z czym, często pełne są populizmu i demagogii.

Przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego spotykamy się dodatkowo z jeszcze jednym negatywnym zjawiskiem: kandydaci poruszają tematy i składają obietnice, których nawet przy dobrej woli, nie będą mogli spełnić, gdyż zwyczajnie nie wchodzą one w kompetencje europosłów.

Więcej…

Źródło: http://www.portalsamorzadowy.pl