„Kometa” na celowniku policji

 Kometa SiedliskaPod koniec stycznia na koncercie gwiazdy disco polo mogło być ich blisko ponad 2 tys. Wydarzenie o tak dużej liczbie osób podlega pod przepisy prawa o ochronie bezpieczeństwa imprez masowych. Jednak właściciel klubu Jerzy Flejmer – pomimo takiego obowiązku – nie zgłosił imprezy policji. Za złamanie przepisów wynikających z ustawy o ochronie bezpieczeństwa imprez masowych grozi nawet do 8 lat więzienia.

Po koncercie mundurowi weszli do klubu i zabezpieczyli m.in. nagranie z naprawionego wcześniej monitoringu, aby ustalić dokładną liczbę gości.

Funkcjonariuszom towarzyszyli też urzędnicy z kontroli skarbowej, którzy sprawdzali prawidłowość obrotu w kasach fiskalnych.

Na dyskotece mogło przebywać jedynie 250 gości jednocześnie. – Taką liczbę wskazał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w pozwoleniu na prowadzenie działalności gospodarczej klubu – mówi Sławomir Kamiński, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Krasnymstawie.

Stąd zdaniem policji właściciel klubu mógł też naruszyć przepisy wynikające z prawa budowlanego. Policjanci anonimowo przyznają „Wyborczej”, że lokal był przeludniony i mogło dojść do tragedii podobnej do tej, która miała miejsce w Bydgoszczy w październiku ubiegłego roku, gdzie na skutek paniki podczas imprezy studenckiej zginęły trzy osoby.

Wiadomo, że podczas styczniowego koncertu gwiazdy disco polo w Komecie sprzedawano też wysoko procentowy alkohol, który na imprezie masowej jest zakazany.

Policja przekazała już akta sprawy do Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie. Ta jednak umorzyła śledztwo. Dlaczego? Zdaniem prokuratury w lokalu nie organizowano imprez masowych. Według prokuratury informacje o ilości gości nie są istotne, bo zabawa miała charakter rotacyjny. Część osób mogła wyjść już po godzinie imprezy. Poza tym, zdaniem prokuratury, trudno wymagać od właściciela klubu, aby mógł przewidzieć dokładną liczbę ludzi jaka przyjdzie na dyskotekę.

Policja złożyła już jednak zażalenie na tą decyzję prokuratury. Sprawa będzie więc dalej rozpatrywana.

Więcej…

Źródło: http://lublin.wyborcza.pl/