Mieszkańcy Dominowa nie chcą składowiska odpadów w swojej wsi

„Zawinił starosta”, „To błąd wójta”, „Winny jest przedsiębiorca” – trwa festiwal oskarżeń w sprawie składowiska odpadów budowlanych, które od początku tego roku działa w podlubelskim Dominowie.


– Takie sąsiedztwo to piekło. Składowisko działa w centrum wsi, niedaleko nowego urzędu gminy i rzeki Czerniejówki. Nie rozumiem, jak można było wydać na to zgodę – denerwuje się Wiesława Misiarz z podlubelskiego Dominowa. 

Od stycznia jej posesja sąsiaduje ze składowiskiem odpadów budowlanych, które powstało przy trasie Lublin – Biłgoraj. – Razem z mężem prowadzimy lokal gastronomiczny.

Klienci kręcą nosem. Jeśli nic się nie zmieni, pójdziemy z torbami – nie ma wątpliwości pani Wiesława. Składowisko nie podoba się też innym mieszkańcom wsi – Przy załadunku pył unosi się w powietrze. Gdy wieje wiatr, to wszystko leci na nas. Potem kurz czujemy nawet w ustach – opisuje Wiesława Gęca z Dominowa. Mieszkańcy mają za złe starostwu, że zgodziło się na powstanie składowiska. 

Więcej…

Źródło: http://www.kurierlubelski.pl/