Pora wziąć się do pracy! – Wywiad z Jackiem Pietrasiem z Ksawerówki, kandydatem na europosła

Jacek Pietraś 2

Jacek Pietraś z córką Nikolą

Wywiad z Jackiem Pietrasiem z Ksawerówki, kandydującym w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Demokracji Bezpośredniej, jako kandydat bezpartyjny.

 

Na początek poprosiliśmy Pana Jacka, o krótkie przedstawienie swojej sylwetki:

Jacek Pietraś – urodzony w 1986 roku w Świdniku, pochodzę z Ksawerówki gm. Fajsławice. Obecnie szczęśliwy mąż (żona Dorota) i tata (córeczka Nikola). Ukończyłem XXI Liceum Ogólnokształcące w Lublinie („Biskupiak”), moim następnym edukacyjnym krokiem była Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji – kierunek Politologia, w specjalizacji Samorząd Terytorialny Polityka Regionalna, a także studia magisterskie na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie – na kierunku Administracja. Obecnie pracuję jako przedstawiciel handlowy, a także pomagam żonie w prowadzeniu firmy w Poniatowej.

Od najmłodszych lat pomagałem rodzicom w 18 ha gospodarstwie. To oni nauczyli mnie szacunku do pracy, roli i ludzi, którzy ciężko pracują. W niedalekiej przyszłości (gdy przyjdzie na to czas) planuję „przejąć pałeczkę” po moich rodzicach. Od 16 roku życia należę do Ochotniczej Straży Pożarnej w Ksawerówce. W 2002 roku zostałem wybrany Naczelnikiem tej jednostki, a od roku 2006 jestem zastępcą Naczelnika OSP.

Michał Stępniak: Dlaczego na plakat wyborczy wybrał Pan zdjęcie w mundurze strażackim?

Jacek Pietraś: Być może dla niektórych wyda się to trochę nietaktowne lub mogą widzieć w tym chęć podpięcia się pod grupę zawodową, która ma największe zaufanie społeczne. Jednak ja o żadnej z tych kwestii nie myślałem – po prostu od najmłodszych lat, za przykładem Dziadka oraz Taty, chciałem zostać strażakiem i obecnie nim jestem – czyli tak naprawdę pokazałem siebie. Natomiast mundur OSP bez słów wyraża wartości i priorytety dla mnie bardzo ważne – bezinteresowna pomoc innym, utrzymywanie rodzinnych tradycji i pokazywanie innym, czym tak naprawdę jest bycie strażakiem ochotnikiem.

Jacek Pietraś 3

Jakie wartości Pana zdaniem niesie ze sobą ten mundur?

Mundur przede wszystkim wyróżnia nas od innych. Widząc osobę w mundurze wiemy, że mamy do czynienia z osobą sumienną, odważną, ceniącą sobie przede wszystkim życie ludzkie, gotową do poświęceń. Mundur ponadto zobowiązuje do uczciwości i poszanowania innych niezależnie od poglądów czy wyglądu. Bycie strażakiem to służba dla innych i tak też powinno być w przypadku posłów czy też eurodeputowanych – to także służba nie tylko dla swoich wyborców, ale także dla wszystkich obywateli. Strażak ochotnik jest sumienny w wykonywaniu swych obowiązków, działa zgodnie z obowiązującymi przepisami, stara się być uczynny dla otoczenia, przejawia ciągłą troskę, by być uczciwym człowiekiem, dobrym strażakiem i dobrym obywatelem swojego Państwa.

Chce Pan godnie reprezentować Lubelszczyznę. Co to znaczy? Jakie są mocne strony naszego regionu, które można by wykorzystać do jego rozwoju?

Godnie, to znaczy tak, by przynosić chlubę i zadowolenie, jednocześnie „być” oczami i uszami wszystkich mieszkańców naszego województwa.

Nasz region ma wiele mocnych dziedzin, które powinny być promowane a jednocześnie mogą być motorem napędowym rozwoju całego regionu. Są to: wysoko wykwalifikowani pracownicy, wyspecjalizowane gałęzie przemysłu takie jak górnictwo, turystyka, rolnictwo i wiele obszarów chronionych.

W jaki sposób, w Pana opinii, mógłby Pan wesprzeć swoją rodzimą gminę, pełniąc funkcje posła w Parlamencie Europejskim?

Przede wszystkim, byłbym łącznikiem między naszym samorządem, przedsiębiorcami, rolnikami – tak, aby wszystkie najważniejsze informacje ( o dotacjach, wolnych środkach itp.) trafiały do nas w odpowiednim czasie i byśmy mogli z nich w 100% korzystać. Dodatkowo jest to duża nobilitacja dla całej gminy.

Niech nam Pan przybliży co to jest „Demokracja Bezpośrednia”? Czy to partia polityczna, kiedy powstała i dlaczego? Jakie idee przyświecały jej założycielom?

Demokracja bezpośrednia to przede wszystkim system polityczny, w którym decyzję podejmują wszyscy obywatele. Decyzje te są podejmowane w wyniku przeprowadzanego referendum i taki cel ma organizacja, której priorytetem jest wprowadzenie takiego systemu. Demokracja bezpośrednia unika używania słowa „partia”, ponieważ budzi to raczej negatywne emocje, a poza tym jej członkowie nie są politykami, tylko normalnymi obywatelami, którzy chcą, aby w końcu coś się zmieniło.

Początek demokracji bezpośredniej miał miejsce w 2012 roku, a wiąże się z dwoma wydarzeniami: falą protestów w sprawie podpisania umowy ACTA, oraz ustawy w sprawie podniesienia wieku emerytalnego – okazało się wtedy, że pomimo prawnie zagwarantowanych narzędzi – obywatele nie mogą zablokować niekorzystnych ustaw, na co nie ma miejsca w demokracji. Generalnie program ugrupowania jest bardzo ciekawy i warto się z nim zapoznać.

Jak to się złożyło, że właśnie z ramienia tej partii zdecydował się Pan wystartować?

Już na studiach profesorowie przedstawiali demokrację jako wzór i najlepszy system polityczny, najmniej podatny na korupcję, układy, grupy interesu, a jednocześnie najbardziej biorący pod uwagę zdanie obywateli. O demokracji bezpośredniej dowiedziałem się od mojego znajomego, który od dłuższego czasu interesował się polityką. Poczytałem, skontaktowałem się z koordynatorem i uznałem że idea, która kiedyś wydawała się utopią jest możliwa do zrealizowania, tylko nie należy narzekać, ale samemu także wziąć się do pracy.

Jaka jest pana znajomość języków obcych, czyli coś bez czego trudno sobie wyobrazić sprawnie działającego Europosła.

Język angielski znam na poziomie komunikatywnym (B1), rosyjski i francuski na poziomie podstawowym. Z językiem angielskim nie mam problemów, gdyż wspólnie z żoną prowadzimy Studio Językowe ONE STEP, w którym kontynuuję swoją naukę angielskiego.

Jest jednak kwestia, która najbardziej mnie zdziwiła – europoseł nie musi znać języków obcych, gdyż wszelkie posiedzenia są na bieżąco tłumaczone na języki państw członkowskich.

Mówiąc o sprawnym działaniu myślałem bardziej o kuluarowych rozmowach z posłami z innych krajów i przekonywanie ich do swoich propozycji. Dobrze, idźmy dalej. A jak ocenia Pan swoje szanse na zdobycie mandatu?

Realnie patrząc na wyniki poprzednich wyborów (w obecnej kadencji Lubelszczyznę reprezentuje 2 europosłów) moje szanse są niewielkie. Prawdopodobnie wygrają Ci kandydaci, którzy zainwestowali spore środki w reklamę i są widoczni dookoła nas. Jednak niczego nie można wykluczyć, może w gminie zapanuje pospolite ruszenie i wszyscy zagłosują na „swojego” zamiast na obcych? Ja na wszystko jestem gotowy, ale w przypadku niepowodzenia nie załamuję rąk, bo najważniejsze jest to, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o demokracji bezpośredniej i wsparło ją w następnych wyborach.

Na koniec proszę spróbować zachęcić naszych czytelników, czyli przede wszystkim mieszkańców Gminy Fajsławice, do zagłosowania na Pana.

Przede wszystkim chciałbym zachęcić wszystkich do głosowania, obojętnie na jaką partię, obojętnie na jakiego kandydata! Ważne abyśmy poszli i zagłosowali, bo takie mamy prawo i obowiązek. Najłatwiej nam przychodzi krytyka i narzekanie na złą sytuację, ale trzeba sobie zdać sprawę, że każdy głos się liczy i może mieć decydujące znaczenie dla nas wszystkich.

A więc zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w wyborach 25 maja. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.