Receptą mają być trzy spotkania

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami na naszej stronie, byliśmy dzisiaj na sesji Rady Gminy. Nasza obecność na tym posiedzeniu była spowodowana obawami o niezapowiedziane głosowanie nad projektem zmian w Studium zatwierdzającym budowę elektrowni wiatrowych.

Obawy nasze pomimo tego, że ostatecznie się nie potwierdziły, były poniekąd słuszne, ponieważ pod obrady w trakcie posiedzenia została poddana inna uchwała o zmianach w Studium, której wcześniej nie było w planie.
Dlatego też, obecni na posiedzeniu mieszkańcy zażądali od Radnych, aby ci zapewnili, że głosowanie w interesującej nas sprawie, odbędzie się po wcześniejszym poinformowaniu opinii publicznej. I takie zapewnienie otrzymaliśmy.

Najwięcej w interesującym nas temacie działo się w części posiedzenia „Wolne wnioski”, kiedy to głos został udzielony publiczności.

Ponownie nasza władza poległa na pytaniu o analizę opłacalności inwestycji dla naszej Gminy. Po kilku wykrętynych odpowiedziach Wójt przyznał, że nie była ona wykonana, pomimo zapewnień Przewodniczącego Rady Gminy. 11 września 2013 r. twierdził on, że analiza taka istnieje (tylko on jej jeszcze nie czytał).
Podobno aktualnie trwają prace nad taką analizą. Czyli po kilku latach wydawania niemałych pieniędzy z budżetu Gminy na przygotowanie tej inwestycji, władze chcą sprawdzić czy inwestycja ta będzie się nam opłacać.

A dlaczego ciągle zadajemy to pytanie naszym władzom? Ponieważ wiemy, że w kilku gminach popełniono już ten błąd. Ich władze uwierzyły w zapewnienia Inwestora o krociowych zyskach, a ostatecznie wpływy do gminy były dużo mniejsze, co sprawiało, że budowa elektrowni wiatrowych przyniosła im więcej strat niż korzyści. Jest nadzieja, że i my za kilka dni dowiemy się czy zyskamy czy stracimy na tym interesie.

Padło także pytanie o to kto i kiedy decydował o zlokalizowaniu inwestycji na konkretnych działkach. Pytanie to było o tyle zasadne, że w chwili obecnej o zdrowie mieszkańców w kontekście budowy elektrowni wiatrowych może zadbać przede wszystkim rada gminy, stopując inwestora i nie pozwalając mu się panoszyć, gdzie mu się rzewnie podoba.
Rada może określić zasady lokalizowania elektrowni np. poprzez określenie minimalnej odległości elektrowni od budynków mieszkalnych.
Szczery do bólu Wójt przyznał, że nasze władze nie miały żadnego wpływu na to, ile elektrowni i w jakich miejscach powstaną. O wszystkim decydował Inwestor, zostaliśmy więc skazani wyłącznie na jego łaskę. Nie przypuszczam, aby ten za bardzo przejmował się tym jaki, wpływ na mieszkańców będą miały elektrownie wybudowane 500 m od ich domów.

Jaka jest więc propozycja naszych władz na rozwiązanie tej trudnej sytuacji?

Propozycją Wójta jest przeprowadzenie 3 spotkań z mieszkańcami, na których mieli by oni podjąć decyzję o budowie elektrowni na terenie Gminy.
My powinniśmy być zadowoleni, bo domagaliśmy się tego od miesiąca, ale pojawia się pytanie: Kto oceni czy na danym spotkaniu mieszkańcy są za, czy przeciwko budowie elektrowni? Głosowanie poprzez wrzucenie wypełnionej karty do urny nie wchodzi przecież w rachubę.

Nie trudno sobie wyobrazić, że na spotkaniu, w którym biorą udział zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy elektrowni wiatrowych dojdzie do ostrych dyskusji lub nawet kłótni. I co wtedy? Wygra ten, kto będzie głośniej krzyczał?
A co w przypadku gdy na jednym spotkaniu ludzie jednomyślnie odpowiedzą za budową elektrowni, na drogim będą przeciwko, a na trzecim wstrzymają się od głosu?
Powyższe dywagacje mogą na pierwszy rzut oka wydawać się niepoważne, ale mają wykazać, że debaty zamiast przynieść rozstrzygnięcie mogą jeszcze bardziej skomplikować całą sprawę.
Spotkania z mieszkańcami to niewątpliwie krok w dobrym kierunku. Nie mamy jednak co się łudzić, że przyniosą one wiążące rozstrzygnięcie. Jak się wydaje mają one bardziej na celu wykazanie dobrej woli władzy i chęci podjęcia dialogu ze społeczeństwem.

Decyzję, moi drodzy Radni, będziecie musieli podjąć sami.

Tekst opublikowany na stronie www.facebook.com/GminaFajslawiceBezWiatrakow w dniu 25.09.2013 r.