Pierwsza konfrontacja

Witam. No i po spotkaniu. Zanim jednak opowiem co działo się na spotkaniu, chciałbym podziękować kilkunastu osobom, które poświęciły swój czas i pojawiły się w sali.

Z konkretnych informacji, jakie udało mi się uzyskać od Inwestora, to tyle, że łączna moc elektrowni wiatrowych będzie wynosiła 70 MW. Poszczególne elektrownie będą miały 2 MW lub 1,8 MW. Wieże będą miały około 95 m wysokości, do których należy doliczy jeszcze 50 m śmigła, czyli w sumie około 150 m. Inwestor jak na razie planuje zakup elektrowni firmy VESTAS.

Dowiedziałem się ponadto, że już pod koniec września projekt zmiany Studium ma zostać przegłosowany przez Radę Gminy. Oznacza to tyle, że zostało już bardzo mało czasu na podjęcie jakichkolwiek działań. Rada niestety nie przewiduje konsultacji społecznych ani referendum w sprawie budowy farmy wiatrowej. Z wyjątkiem konsultacji jakie ma zorganizować Radna na Ignasinie i w tym miejscu pragnę jej za to gorąco podziękować.

Decyzję podjęło kilka osób i nie ma zamiaru się z niej wycofywać. Co najciekawsze, na dzisiejszym spotkaniu, odniosłem wrażenie, iż tej decyzji absolutnie nie podjęli Radni.

Wiedza Radnych na temat budowy elektrowni wiatrowych na terenie naszej gminy jest porażająco skąpa. Powiem dosadniej, bo już nie ma czasu na owijanie w bawełnę – nasi Radni nie wiedzą nic na ten temat.
Kto więc pociąga za sznurki? W dniu dzisiejszym niestety się tego nie dowiedziałem.

Na spotkaniu zadałem pytanie dotyczące analizy ekonomicznej opłacalności dla naszej gminy tej inwestycji. Odpowiedź Przewodniczącego Rady Gminy była taka, że analiza owszem jest – ale on jej jeszcze nie widział.
Jednym słowem – Rada Gminy podejmuje już od trzech lat rozmaite działania w kierunku zezwolenia na budowę inwestycji, ale nie wie czy będzie się ona nam opłacać.

I kolejne pytanie, jakie nastręczyło naszym reprezentantom we władzach gminy strasznych problemów: kto zdecydował o lokalizacji poszczególnych elektrowni na konkretnych działkach? Odpowiedzi były tak różne i pokrętne, że nie ma sensu ich przytaczać. Padały głównie odpowiedzi nie na temat.
Odpowiedzi nie doczekały się także moje pytania o to, czy analizowano ilu mieszkańców zostanie narażonych na negatywne oddziaływanie elektrowni, ile nieruchomości utraci prawa do zabudowy i wiele innych.
W skrócie – dużo złych emocji i nerwów, a mało merytorycznej dyskusji i konkretów.
Osobom, które starały się podsumować spotkanie (tu podziękowanie dla Radnego Drążka), nasuwał się jeden wniosek: potrzebna jest prawdziwa debata publiczna na ten temat.
Sprawa jest zbyt ważna dla gminy, aby decyzje zapadały w oparach niedomówień i niejasności.

Tekst opublikowany na stronie www.facebook.com/GminaFajslawiceBezWiatrakow w dniu 11.09.2013 r.