W wyborach nie można niczego zakładać z góry

Najciekawiej zapowiada się kampania w małych gminach. Tam, gdzie spróbuje się odbić władzę z rąk wójtów rządzących po kilkanaście lat – mówi o zbliżających się wyborach politolog Olgierd Annusewicz.

Czy wybory samorządowe będą się nam upolityczniały, będziemy głosować na partie?

– Nie sądzę. W dużych miastach, w Warszawie, Gdańsku czy w Krakowie, będziemy – jak dotychczas – głosowali na partie, ale w małych ośrodkach klasyczne partie nie mają większych szans. Tam kampania wyborcza nie wymaga wielkich nakładów, dlatego może tam bez problemu zaistnieć niezależny kandydat.

Osoby z lokalnych komitetów wyborczych przebiją się z łatwością. Wykorzystają ogólną niechęć do wielkiej polityki. Powiedzą, że jak do władzy dojdą „ci z Warszawy”, to będą burzyć albo budować pomniki, kłócić się o katastrofę smoleńską, a my tu przecież chcemy zainwestować w nasze ulice, szkoły czy w dom kultury. I ludzie chętniej zagłosują na kandydatów lokalnych.

Możemy chyba powiedzieć: na szczęście, bo dalsze upolitycznianie samorządów nie byłoby dobre?

– Generalnie nie można powiedzieć, że upolitycznianie samorządu lokalnego jest czymś złym. Wiele karier politycznych zaczynało się w samorządach lokalnych. Choćby obecny szef NIK-u, to były radny, więc to nie jest tak, że jednoznacznie można stwierdzić, że polityka w samorządzie to coś złego.

Chodzi o co innego, o to, że dyskurs, który się uprawia na szczeblu ogólnopolskim, jest dysfunkcjonalny z punktu widzenia rozwoju miasta, a jeszcze bardziej gminy czy powiatu.

Pozostałą część wywiadu znajdziecie TUTAJ.

Źródło: http://www.portalsamorzadowy.pl