Wyklęci – słowo wstępu do wspomnień Karola Matraszka o czasach powojennych

W ostatnim czasie temat żołnierzy wyklętych pojawiał się często w debacie publicznej. Był popularny wśród polityków, ale też widać było, że postacie te przebiły się do świadomości młodych osób. Niewielu z nich wie jednak o wydarzeniach, jakie rozegrały się w naszej gminie 8 września 1946 roku.  Wówczas to, podczas zbrojnej akcji Urzędu Bezpieczeństwa w gospodarstwie Dziachanów na Ignasinie zginęło 9 osób – 7 partyzantów oraz żona i 4-letnia córka jednego z nich.

Była to jedna z największych tego typu akcji, zakończona wielkim sukcesem UB. Przez wiele lat nie wolno było o tym mówić i nawet, gdy w 1990 roku ustawiano pamiątkową tablicę ku pamięci poległych, wzbudziło to wiele kontrowersji. Nie wśród władz czy oficjeli, ale wśród mieszkańców. Temat ten nie jest więc łatwy i budzi emocje. To, co można zrobić w takiej sytuacji to publikować rzetelne informacje na ten temat tak, aby każdy czytelnik mógł wyrobić sobie własną opinię. Każdy taki przekaz prowadzić nas będzie w stronę prawdy, a tylko ona jest wartościowa, bo dzięki temu stajemy się mądrzejsi, jako społeczność. To jedyny sposób na uniknięcie podobnych błędów w przyszłości.

Jutro po raz pierwszy będziecie mogli przeczytać o tych wydarzeniach na naszej stronie. A to dzięki wspomnieniom spisanym przez Karola Matraszka. Jego opowieść to właściwie dalszy ciąg dziejów rodziny Adamiaków, którą publikowaliśmy niedawno na łamach naszego serwisu. Karol, jako 7 letnie dziecko był naocznym świadkiem wydarzeń z 1946 roku. Później wielokrotnie słuchał rozmów mamy i dziadków na ten temat. Matraszkowie mieszkali w odległości jednego kilometra od gospodarstwa Dziachanów. Były to dwa miejsca na Ignasinie, gdzie „Leśni” mogli znaleźć schronienie. U Matraszków w okresie okupacji niemieckiej zorganizowana była podziemna szkoła podoficerska Armii Krajowej. Odbywały się też tutaj kursy sanitariuszek. W czasie okupacji partyzanci zorganizowali punkt informacji i propagandy.

Wspomnienia zaczynają się od wydarzeń tragicznego poranka 8 września 1946 roku, ale niemal w całości poświęcone są jego skutkom. Aresztowano wtedy kilka innych osób, w tym matkę Karola – Joannę Matraszek oraz jej młodszego brata Felka. On wrócił w ostatnim dniu 1946 roku, ona przesiedziała w tragicznych warunkach na Zamku Lubelskim, do wiosny 1947 roku. Wróciła jako wrak człowieka. Na ich rodzinę spadły liczne represje, które trwały jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Uznano ich za kułaków, przez co musieli płacić wyższe podatki. Dzieciom utrudniano dostęp do edukacji. Cały czas byli pod bacznym okiem służb bezpieczeństwa. Do tej pory nigdy nikt ich nie przeprosił za krzywdy, których doznali. Nikt im też podziękował za poświecenie mimo tego, że całe życie nosili piętno tego tragicznego wrześniowego poranka.

20160312_114959

Tablica pamiątkowa zamocowana na pomniku stojącym kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym znajdowało się kiedyś gospodarstwo Dziachanów na Ignasinie

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której powinniśmy pamiętać. W tym roku mija okrągła 70-ta rocznica tych tragicznych wydarzeń. Próbowałem ustalić czy planowane są jakieś uroczystości, ale usłyszałem, że jest jeszcze na to czas. Niezależnie od tego czy urzędnicy i instytucje coś zorganizują, chciałbym, żeby pamięć ofiar tamtego czasu uczcili także nasi mieszkańcy. To nasze wspólne doświadczenie, które powinno być nadal żywe i powinno ubogacać naszą świadomość. Nie wiem, co się wydarzy. Czy odgonimy trudne myśli i przejdziemy nad tym do porządku dziennego. Czy może przystaniemy na chwilę, spróbujemy zrozumieć co się stało i uczcimy pamięć zmarłych chwilą ciszy. Ja postaram się tam być w tym dniu i mam nadzieję, że nie będę sam.

SM